wtorek, 26 marca 2013

Czy warto zainwestować w nieruchomości nad morzem?

Ceny nieruchomości, drodzy Państwo, raz rosną a innym razem maleją i taka już jest kolej rzeczy. Kryzys - spadają, dobrobyt - rosną i tak na zmianę. Świadomi tego są zapewne ci posiadacze nieruchomości, którzy na ich zakup zdecydowali się około 2007 roku, nabywając zapewne wtedy "okazyjnie" mieszkania, które dziś mogą być warte nawet o 20% mniej. Jednak mimo dużego zachwiania rynku i obecnego kryzysu możemy być pewni, że długoletniej perspektywie wartość każdej nieruchomości z pewnością wzrośnie.
Inwestycje w nieruchomości to inwestycje pewne, odróżnieniu od inwestowania w instrumenty finansowe jak np. akcje. Ale czy jednak nie ryzykujemy kupując np. apartament nad morzem? I czy w ogóle inwestowanie w nieruchomości "wakacyjne" nad polskim morzem to dobry pomysł?
Pozbierajmy fakty:
1. obecny niski poziom cen w Polsce i najtańsze w historii gospodarki rynkowej w Polsce kredyty mieszkaniowe oznaczają, że  nieruchomości w kraju mogą już tylko drożeć;
2. lokum na sezon to wciąż obiekt pożądania znacznej części społeczeństwa. Oczywiście nie mamy badań i nie wiemy jak znacznej, ale proszę kogoś zapytać czy chciałby mieć własny dom lub apartament nad morzem - ciekawe, co odpowie!
3. nieruchomość nad morzem - jeśli nie mieszkamy nad morzem - przez sporą część roku będzie stać pusta... Jaki pomysł się nasuwa? Oczywiście wynajem! A wynajem to sposób na zwrot kosztów związanych z inwestycją a nawet spory i dobry zarobek - wszystko zależy od standardu domu/apartamentu oraz jego usytuowania,
4. nieruchomość można też zakupić tylko celem wynajmu - deweloperzy oferują dziś tzw. najem gwarantowany ze stała stopą zwrotu na poziomie ok. 7% rocznie (przymnijmy, że w tym czasie zysk z lokat bankowych nie sięga nawet 5%).
5. drogi i doskonale wykończony apartament czy może swojski domek wśród drzew? Pamiętajmy o jednym - nie ma czegoś takiego jak uniwersalny klucz do ludzkich gustów. Są ludzie, którzy wakacje w komfortowym apartamencie w modnej miejscowości odbiorą jak wyrok, a są i tacy, którzy będą marzyć o wygodzie, luksusie i bliskości wszelkich kafejek, klubów, sklepików i innych atrakcji. Z naszych doświadczeń wynika, że jeśli klient skorzysta z doradztwa doświadczonego biura nieruchomości, to nie ma czegoś takiego jak nietrafiona inwestycja nad morzem.

Nieruchomości wakacyjne na wybrzeżu wg nas są i dalej będą w przyszłości przez inwestorów. No i jeszcze jedna ważna rzecz - nieruchomości w pasie nadmorskim są w zasadzie kryzysoodporne - ich ceny są stabilniejsze niż jakiekolwiek nieruchomości w większych miastach.

A więc? Inwestujmy? Inwestujmy!

środa, 20 marca 2013

Zima...

Postanowiliśmy wszystkich zaskoczyć i dziś napisać coś innego niż o nieruchomościach. Dziś dosłownie kilka zdań o pracy maklera - ostatecznie ostatnio ogłaszaliśmy się z naborem nowych pracowników, więc nawiążmy nieco do tego...
Praca maklera oczywiście nie jest pracą górnika, hutnika ani lekarza ratownictwa - innymi słowy nie zalewamy się potem, nie spędzamy czasu pod ziemią, nie pracujemy w warunkach szkodliwych dla zdrowia, ani nie decydujemy o ludzkim życiu. Patrząc na to w ten sposób - zagrożeń brak, a zatem pracuje się nam lekko, łatwo i przyjemnie. Dziwi więc pewnie Państwa, dlaczego wszyscy nie pracują jako maklerzy? I dlaczego ci, którzy się decydują, często nie przetrzymują okresu próbnego? Zdziwią się Państwo - nikt nie wymaga od maklerów wymiernych osiągnięć już w pierwszych dniach pracy. Naprawdę: dajemy czas by wgryźć się w rynek, dajemy też wymierne wsparcie a nie tylko (zdarza się to w naszej branży) nieokreśloną wizję wysokich zarobków.
Praca maklera jednak JEST trudna, bo zostają w niej tylko nieliczni. Rynek nieruchomości w Polsce nie jest łatwy. Makler, który powinien być doradcą klienta, nader często postrzegany jest jako pazerny wyżeracz i natręt. Wiedza, którą posiadamy, nie jest wiedzą nabywaną przy okazji sprzedaży mieszkania szwagra - musimy wiedzieć jak czytać zapisy księgi wieczystej, musimy znać realia rynkowe, musimy wiedzieć co oznacza "slużebność" lub "brak określenia warunków zabudowy". Musimy wiedzieć, czy to, że media są "w drodze przed działką" to dla naszego klienta szansa czy też potencjalna masa kłopotów. Oglądając dziurawą ruderę musimy umieć zobaczyć w niej to, co przyciągnie kupującego - a może to być wartość ziemi, wartość historyczna, możliwość zburzenia wszystkiego i postawienia na nowo, możliwość przeczekania roku bez wykonywania jakichkolwiek czynności i sprzedania nieruchomości z zyskiem - bo może w pobliżu planowana jest ogromna inwestycja i wartość nieruchomości wkrótce wzrośnie. Musimy wiedzieć, czy cena którą proponuje klient jest adekwatna do możliwości rynku!
Musimy też być dyspozycyjni. Może się tak złożyć, że klient z Niemiec będzie mógł obejrzeć apartament 80 km od naszego miejsca zamieszkania np. w weekendowy wieczór - wtedy i tylko wtedy. Praca maklera nie polega na siedzeniu przy biurku od 9 do 17 i grzecznym przyjmowaniu interesantów. Bywa naprawdę ciężko, frustrująco i bez efektów...
Czy praca maklera jest ciężka? Na pewno są trudniejsze zawody, bardziej męczące, stresujące i pełne wyzwań. Ale bywa, że nie ma łatwo - a nasi klienci tupią niecierpliwie, bo chcą efektów. Trzeba sprzedać dom, by móc kupić nowy, albo spieniężyć nieruchomość, by zyskać środki na spłatę długów - a tu nie ma chętnych! I musimy tych chętnych znaleźć, przekonać, pokazać wszystkie wady, wskazać zalety - bo sprzedaż, aby była skuteczna, musi być rzetelna!
Czy lubimy naszą pracę? Ci, którzy pracują w RENT-nieruchomości ROMANOWICZ, to już doświadczeni i sprawdzeni maklerzy. Cierpliwi, pracowici, otwarci na każdą kwestię. 18 lat doświadczeń... Tak, chyba to jednak lubimy! ;)

PS. Pozdrawiamy naszych maklerów, którzy ostatnio nie rozstają się z ciepłymi czapkami i solidnymi butami. Dress code charakterystyczny dla branży to jedno, a to, że u progu wiosny panuje luta zima, to drugie. Ilustracją niech będzie opowieść naszego maklera, Macieja Wojciechowskiego:

"Wszyscy byliśmy już gotowi na przyjście wiosny. Rękawice i szale pochowane w szafach. Z samochodów spłukaliśmy sól po zimowych „drogowych opryskach”… a tu w sobotę wróciła „Biała”. Znów sypnęła śniegiem. Znowu zrobiło się zimno i słońce z trudem przebija się przez warstwę chmur. Kto nie nacieszył się słońcem i odrobiną ciepła w zeszłym tygodniu na pewno żałuje. Jednak Ci, którzy już z nami współpracowali wiedzą, że dbamy o naszych „podopiecznych” na różne sposoby. Wykorzystaliśmy poprzedni – słoneczny tydzień na poszukiwanie atrakcyjnych nieruchomości dla naszych klientów, nie zapominając oczywiście o zdjęciach.
Dla tych wszystkich, którzy wypatrują wiosny, a także dla niedowiarków, że nad Bałtykiem jest pięknie także poza ścisłym sezonem,foto wiosno-zimy z pasa nadmorskiego."

wtorek, 12 marca 2013

Jeśli kupować to teraz!

Napotkaliśmy opinię, mówiącą o tym, że skoro ceny mieszkań spadły do poziomu sprzed 7 lat a kredyty mieszkaniowe są bardo tanie, nie warto odkładać na później decyzji o kupnie nieruchomości.
Opinia ta odpowiada naszym obserwacjom. Tak tanich nieruchomości nie było od wielu lat, a biorąc pod uwagę siłę nabywczą pieniądza w 2006 roku i dziś, wychodzimy z założenia, że tak tanich nieruchomości nie było nigdy. Nigdy, drodzy Państwo!
Kto planuje lub choć rozważa zakup nieruchomości - powinien uczynić to teraz, w 2013 roku. Możliwości jest mnóstwo, bo rynek aż dławi się od chęci sprzedawania, ale tendencja spadkowa cen nieruchomości już się wyhamowuje. Kredyty właśnie potaniały do niespotykanego wcześniej poziomu, banki po etapie "ewentualnie rozważymy podanie o kredyt na część nieruchomości" wchodzą w fazę "damy ci kredyt na 100% wartości, tylko do nas przyjdź!!!" - i ten stan, żeby to sobie powiedzieć jasno - nie potrwa wiecznie. Kupować trzeba teraz - TERAZ jest ten czas.
Nowych inwestycji nie przybywa - jest ich coraz mniej. Rynek wtórny, teraz drżąc oczekujący na każdego kupującego, za niedługi czas zacznie ewoluować, a ceny zaczną się podnosić. Mniej mieszkań - wyższe ceny.
Dziś chociażby w naszej tylko ofercie można znaleźć dziesiątki bardzo atrakcyjnych nieruchomości. Działki - nawet za kilkanaście tysięcy, duże, z projektem zabudowy, z podprowadzonymi mediami, rozsiane po całym regionie czekają na właścicieli. Domy - zwłaszcza w odległości 40-50 km od Szczecina - można kupić za cenę nawet kilkudziesięciu tysięcy. Często wymagają remontów, wykończenia, ale to w dalszym ciągu niewiarygodne okazje. No i mieszkania - dostępne nawet w śródmieściu Szczecina za sto-kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Pojawiają się głosy, że ceny nieruchomości będą się jeszcze obniżały - na pewno tak, ale trzeba podejść do tego ostrożnie. Zawsze będą zdarzały się okazje zadziwiające przedziałem cenowym, spadki cen dotyczące określonego regionu. Póki co i gospodarka nie rozwija się, raczej tkwi w stagnacji i póki nie odnotujemy wyraźnej tendencji wzrostowej - nie możemy liczyć na skoki cen w górę.
Jeśli kupować - to teraz. Jeśli inwestować - to teraz. Bo jak nie teraz, to kiedy?

poniedziałek, 11 marca 2013

Szukamy pracowników

To nie tyle kolejny felieton dotyczący rynku nieruchomości w Polsce, co zwykłe ogłoszenie. Drodzy Państwo - szukamy pracowników.
Praca maklera nieruchomości jest trudna, momentami szalenie niewdzięczna, wymaga odporności, cierpliwości i żelaznej konsekwencji.
Szukamy właśnie takich osób - konsekwentnych, pracowitych, z nowymi, świeżymi pomysłami i otwartą głową. Szukamy kandydatów z całego obszaru naszego działania. Międzyzdroje, Kołobrzeg czy Szczecin - chcemy się rozwijać.
Kandydatów na stanowisko maklera nieruchomości w jednym z najstarszych biur nieruchomości RENT - nieruchomości ROMANOWICZ zapraszamy do składnia ofert: mailem na biuro@rent-romanowicz.pl lub osobiście w siedzibie głównej firmy, w Szczecinie przy Rydla 66.

czwartek, 7 marca 2013

Najtańsze kredyty w historii!



Stało się! Już nawet Marek Belka  w osobistym komentarzu potwierdził, że tak tanich kredytów jak teraz jeszcze nie było.
Wczoraj, 6 marca 2013, Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 50 punktów bazowych.
Stopa referencyjna spadła do poziomu 3,25% - nie była nigdy na niższym poziomie od 1998 roku, czyli pierwszej kadencji Rady Polityki Pieniężnej. To spowoduje w najbliższych dniach spadek indeksu WIBOR – głównego czynnika wpływającego na oprocentowanie kredytów hipotecznych. Jeśli WIBOR spadnie również o 50 punktów, obniżą się raty kredytów złotowych o około 30 zł miesięcznie na każde 100 tysięcy kredytu. Jednak zanim wszystkich opanuje entuzjazm, prosimy pamiętać, że banki zaktualizują oprocentowanie nie od razu i pozytywny skutek decyzji Rady kredytobiorcy mogą zobaczyć dopiero za pewien okres czasu - np. kilka miesięcy.
Wg danych publikowanych przez ONET  kredyt na 30 lat i 300 tysięcy zł będzie oznaczać konieczność spłaty 1654 zł miesięcznie. W sierpniu 2012 rata wynosiła ok. 1863 zł, w marcu 2008 - 2021 zł.
Tanie kredyty ożywią rynek, bo im kredyt tańszy, tym wyższa zdolność kredytowa klienta.Oczywiście zawsze może się okazać, że instytucje finansowe na ożywieniu ruchu kredytowego dalej chcą sporo zarobić - i podniosą marże. W tej sytuacji wystarczy jednak uważnie się przyglądać ofertom banków - ZANIM się ten kredyt weźmie.
W naszej praktyce często służymy doradztwem dotyczącym finansowania nieruchomości - zawsze bezpłatnym. Obecne zapowiedzi zmian już pokazały nam wzrost zainteresowania nieruchomościami. Nasi klienci, którzy planują zakup w najbliższym czasi,e już dziś wiedzą, że zwiększy się ich zdolność kredytowa i  śmielej spoglądają na droższe oferty. Wygląda na to, że rynek się rozwija!

PS. Tym rozsądniejsza więc wydaje się inwestycja w nieruchomości dająca gwarancję wysokości zysku!

poniedziałek, 4 marca 2013

Rynek nieruchomości luksusowych - czy istnieje w Polsce i czy można na nim zarobić?

Oczywiście, zawsze i wszędzie chodzi o to, by tanio kupić i drogo sprzedać. Czy handlujemy pomidorami, masłem czy końmi pociągowymi - chodzi po prostu o to, by tanio, sprzedać i jeszcze na tym zarobić. Im większe obroty, tym różnica pomiędzy ceną zakupu a sprzedaży może być mniejsza, no bo gdy kto handluje gwoźdźmi, to czy musi na każdym gwoździu zarabiać 300%? Nie musi i nie powinien, bo gwóźdź to nie towar sprzedawany na sztuki.
Podobnie kojarzy się (na ogół, rzecz jasna, na ogół!) obrót nieruchomościami. Kupujemy wielką działkę, dzielimy ją na mniejsze i sprzedajemy z zyskiem albo kupujemy zaniedbane mieszkanko, szpachlujemy ściany i sprzedajemy prawie-jak-nowe. Tanio kupić - drogo sprzedać. Proste. Phi!

Czy aby na pewno???

Jest  pewna nisza w polskim rynku nieruchomości, nisza do której inwestorzy sięgają rzadko, bo wydaje się ryzykowana - jest to rynek nieruchomości luksusowych. Czy tu się da szybko i tanio kupić i szybko i drogo sprzedać? Na temat prędkości transakcji wolimy się nie wypowiadać, bo tu bywa różnie. Zdarza się, że prawdziwe perełki na rynku miesiącami jeśli nie latami "wiszą" na tablicach ogłoszeń biur nieruchomości i choć cena, miejsce i sama nieruchomość są bardzo atrakcyjne - nabywcy wciąż nie ma. No, ale może da się tanio kupić i drogo sprzedać...? Hm, ale czy aby na pewno warto iść w tym kierunku...?

Fakt 1 - nieruchomości luksusowych w Polsce nie ma dużo. Wydaje się to logiczne w sytuacji, gdy średnia pensja Polaka jest niewysoka - należy tu wysnuć wniosek, że nie wszyscy będą zainteresowani zakupem takiej nieruchomości.
Fakt 2 - nieruchomości luksusowe to towar, który mimo ceny i wspomnianej już sile nabywczej przeciętnego mieszkańca Polski, wciąż znajduje nabywców, często schodząc "na pniu".
Fakt 3 - nie każdy klient biura nieruchomości to klient, który chce przeprowadzić transakcję angażując w nią ogromne środki. Kupno i sprzedaż to nie wszystko!

Istnieje wąski ale stabilny krąg odbiorców, poszukujących dla siebie, swoich rodzin, swoich firm odpowiedniego standardu mieszkania. Najbardziej nawet zadbane M-4 w blokowym otoczeniu czy klimatyczne mieszkanie w odrapanej kamienicy pełnej kolorowych klimatów tubylczych, nie będzie dla takich osób atrakcyjnym miejscem zamieszkania. Są ludzie, którzy ze względu na status społeczny i majątkowy szukać będą wygody, do której są przyzwyczajeni, i bezpieczeństwa. I ważne: nie każdy z takich potencjalnych klientów biura nieruchomości będzie chciał ową nieruchomość kupować. Dlaczego? A choćby dlatego, że nasz klient ma w mieście X piękny drogi dom i nie potrzebuje niczego nowego, a właśnie dostał propozycję służbowego przeniesienia do miasta Y. Nie wie, czy zwiąże swoją przyszłość z miastem Y. Może to być np. żołnierz sił NATO, dyrektor przedsiębiorstwa, które właśnie uruchamia nowy oddział na drugim krańcu Polski, specjalista unikatowej branży, specjalnie sprowadzony przez pracodawcę do wykonania zadania.
I tu zbliżamy się do poznania klienta na rynku nieruchomości luksusowych i odpowiedzi na pytanie - czy w ogóle inwestować w takie nieruchomości i jak na nich zarabiać. Nie, takich klientów nie ma wielu. Tak, takich nieruchomości, których nasz klient może poszukiwać, jest JESZCZE MNIEJ!
Luksusowy apartament jest jak piękny pierścionek z diamentem - nie każdy go kupi. A jednak pierścionki z diamentami wciąż się sprzedają, a na luksusowej nieruchomości można zarobić!